';
dr Rafał Chworostiany

Rafał Chworostiany od dziecka uwielbia gry planszowe, zwłaszcza te strategiczne, jak na przykład ”Gra o tron”. Strategicznie też podchodzi do ortodoncji – bo tu gra też toczy się o równie ważną rzecz – piękny i zdrowy uśmiech, czyli wisienkę na torcie naszego wyglądu.

”Boskie jest to, że kiedy pacjent kończy leczenie i zdejmuje aparat, oglądam zadowoloną i ładną buzię” – mówi Rafał. ”Problem w tym, że jak w każdej walce strategicznej, tu też potrzeba czasu. Pomyślunku i czasu. Wkurza mnie też higiena w przypadku noszenia aparatu, a wiem co mówię, bo sam taki nosiłem przez prawie dwa lata. Ale nie ma wyjścia – trzeba coś poświęcić, żeby coś zyskać. Tu – kilka minut wytrwałego szczotkowania dwa razy dziennie wszystkich klamerek przez jakiś czas po to, by zyskać swój – to najważniejsze, a nie porcelanowy – uśmiech”.

Rafał jest członkiem International Association for Orthodontics, ma za sobą wiele kursów i szkoleń, ale wciąż mu mało. ”Moim marzeniem jest, żeby usiąść spokojnie i pomyśleć, że nie ma na świecie pacjenta, któremu nie będę umiał pomóc. Ale wiem, że to marzenie ściętej głowy. Jeśli mogę dać ludziom 98 procent pewności, że będzie tak, jak by chcieli, to to jest mój max. Więc szkolić się będę do końca”.